Dobiegło mnie rozpaczliwe miauknięcie Wilczego Pazura. Natychmiast przerwałam polowanie, i pobiegłam sprawdzić co się stało. Niedaleko obozu, leżały cztery, zakrwawione kocięta...wepchnęłam się między Wilczego Pazura i Północny Kwiat. Spojrzałam na moje kocięta. W oczach natychmiast pojawiły mi się łzy.
- Nie...NIE!
(Oto jak Red bardzo nie umie rysować)
- Nie, nie...nie nie nie nie...NIE WIERZĘ W TO! NIE!
Otuliłam kocięta łapą. Na ich zakrwawione ciałka co chwila spadały moje łzy. Poczułam czyjąś łapę na ramieniu.
Ktosiełki...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz