Moje pierwsze prawdziwe zadanie! Poczułem wielką ekscytację. Skinąłem
głową. Przywódczyni odwróciła się do nas tyłem i powiedziała jeszcze,
odchodząc:
- Liczę na was.
Popatrzyłem na Miodowe Futerko. Kotka dała głową znak, żebyśmy już
poszli. Prowadziła mnie pomiędzy drzewami. Po chwili przeszliśmy na
terytorium Klanu Wodospadu. Nikt nie zobaczył nas po drodze, dopiero,
kiedy wkroczyliśmy do obozu. Czułem się nieco niepewnie. Z każdej strony
były agresywne koty, patrzące na mnie wrogo.
W końcu stanął przed nami duży, silny, bury kocur. Obok niego stała
Kasztanowa Kita. To na pewno była jego córka, mogła mu powiedzieć o
naszej walce. Na jej oku była blizna po ranie z bitwy.
- Co tu robi kot z Klanu Muzyki? – warknął.
Popatrzyłem na Miodowe Futerko. Widać było, że nieco boi się
większego kocura, lecz patrzyła mu prosto w oczy i mówiła poważnym
głosem.
- Ja i Wilczy Kieł musimy przekazać ważną wiadomość wszystkim matkom
i tobie, Kamienna Gwiazdo. Chodzi o Deszczową Burzę. – powiedziała.
Zobaczyłem, że właśnie ta kotka nerwowo trzepnęła ogonem.
Zmarszczyła nos, spotkawszy mój wzrok, więc od razu zwróciłem go na
wrogiego przywódcę.
- Dzisiejszego dnia zamordowała kocięta Czerwonej Gwiazdy.
Koty zamiauczały z oburzeniem. Jednak nie chodziło im o
morderczynię, nie wierzyli Miodowemu Futerku. Kamienna Gwiazda wysunął
pazury i nastroszył sierść.
- Uważasz, że uwierzę kotce, która przyszła tutaj z wojownikiem Klanu Muzyki? – syknął.
- Widziałem martwe kocięta. Widać, że zostały zabite przez kota.
Wokół znajdowało się trochę futra Deszczowej Burzy, wszędzie był jej
zapach. A w dodatku to ona zabija młode. – powiedziałem, starając się
nie patrzeć wielkiemu kotu w oczy.
- Skąd to wiesz? – zapytała Kasztanowa Kita.
- To nie twój interes. – mruknąłem.
Bura kotka powiedziała sobie coś pod nosem i wycofała się w tłum kotów.
- Nie uwierzę wrogiemu kotu. Jesteś z innego klanu! – zasyczał. – Jednak skoro już tu jesteś...
Nagle zamilkł.
Zobaczyłem szyderczy uśmiech Kasztanowej Kity.
- Możemy cię wykorzystać.
Zaczął do mnie podchodzić, koty otoczyły mnie. Kamienna Gwiazda kontynuował:
- Weźmiemy cię jako... Więźnia, a potem żądamy wasze terytorium, inaczej cię zabijemy.
Wysunąłem pazury, tak samo jak Miodowe Futerko. Przywódca wrogiego
klanu rzucił się na mnie, lecz ja szybko zadałem mu tak mocny cios w
ucho, że to całkowicie się rozerwało. Kot ryknął z bólu, ale nie
przerywał walki. Nagle zaatakowało mnie jeszcze kilka kotów. Nie dałem
rady, nawet nie zauważyłem, kiedy straciłem przytomność.
Obudziłem się w jakimś legowisku. To na pewno nora medyka. Szara,
pręgowana kotka porządkowała zioła, nie zauważając, że się ocknąłem. Też
była agresywna, widać to było w jej oczach.
Red? Nie uwalniaj mnie jeszcze od nich, ok? Mam plan xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz