- Zaopiekuj się nimi, ja pójdę poszukać Wilczego Kła.
North skinęła głową i została z kociętami. Ja ruszyłam w stronę Klanu Wodospadu. Szybko dostrzegłam Wilczego Kła z szylkretową, lazurytowo-oką kotką. Doskonale ją znam - każdy ją zna. Ona nie jest jak reszta z jej Klanu. Miodowe Futerko jest inna. Nienawidzi swojego Klanu, za to co jej zrobił. Jest naszym szpiegiem, ona tylko udaje że należy do tego Klanu ale właściwie, należy do nas.
Podeszłam do nich.
- Witajcie, Wilczy Kle, Miodowe Futerko.
Koty skinęły głowami.
- Honey, wiesz kto mógł zabić moje kocięta...?
- A więc to były twoje kocięta Red......tylko jedna kotka byłaby do tego zdolna. Nawet najtwardszy kocur z Klanu nie odważył by się zabić bezbronnych kociąt - jedynie ona.
- Czyli?
- Deszczowa Burza. Ona zabija kocięta, nawet z naszego Klanu. Widziałam to. Zawsze kłamała że to borsuki, lisy, węże albo orły, a czasami, kłamała że to koty z innego Klanu. Ona chcę zadawać młodym matkom ból. Ale nie dziw jej się, przeżyła wiele, bardzo wiele. Kiedyś mieszkała na farmie, miała wiele kociąt, ale każde z nich zostało zabijane przez inne koty. Postanowiła zadawać matkom taki sam ból, jaki sama niegdyś czuła. Dlatego też, w naszym Klanie jest bardzo mało kociąt, w każdym miocie przeżywa tylko jedno, góra dwa.
Wsłuchałam się w tę historię bardzo uważnie.
- Dziękuje ci Honey. Zwinny, chcę abyś wraz z Honey poszedł tam, i powiedział im całą prawdę.
Zwinny? Się dzieje, się dzieje xD Ty mi opowiadaniem rozwaliłeś muzg, to ja tobie też xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz